
Gdy byłam dzieckiem mieliśmy sztuczną choinkę. Ale i tak była magiczna, kolorowa, bajkowa. Były na niej papierowe ptaszki. Wieczorami siadywaliśmy z Bratem przy drzewku i bawiliśmy się tymi ptaszkami, które wiły sobie gniazdka między lampkami, łańcuchami i bombkami w kształcie szyszek i grzybków.
Choinka u Babci też była sztuczna, ale pełna kolorowych ozdób i koniecznie z anielskim włosiem. Była ogromna i stała na przeciwko kaflowego pieca.
W któreś Święta kilka lat temu zapytałam Babcię, patrząc na nieduże drzewko u niej, gdzie ta wielka choinka, którą zawsze kiedyś ubierała na Wigilię. Okazało się, że to jest właśnie TA choinka.